czwartek, 23 października 2014

Kreatywna destrukcja. Recenzja książki.

kreatywna destrukcja


Dziś chciałabym się z Wami podzielić moim ostatnim nabytkiem i zarazem zrecenzować książkę. Nie wiem dlaczego, ale jak coś widzę dziwne i inne, to zaraz mam ochotę to przygarnąć. Tym razem w moje ręce wpadła książka niezwykła. Nie, nie przemieniam mojego bloga w kącik literacki, choć czytam sporo i to uwielbiam. Książka, którą chcę Wam przedstawić wpisuje się w szeroko pojętą kreatywność, a wszak obiecałam zamieszczać tutaj rozmaite inspiracje kreatywność pobudzające. Tekstu w niej niewiele, toteż nie będę się rozwodzić nad jej walorami literackimi.

Ponieważ mieszkam w Niemczech, wersja, którą kupiłam jest akurat w języku niemieckim. Jednak oryginał powstał w języku angielskim (autorka, Keri Smith, pochodzi z Kanady) i wiem, że niedawno pojawiła się też jej polska wersja i nosi ona tytuł "Zniszcz Ten Dziennik".
Najlepsze w tej książce jest to, że praktycznie tworzymy ją sami. Niemalże na każdej stronie zamieszczone są zadania z cyklu "podpal tą stronę", "użyj tej strony jako serwetki przy jedzeniu", "tutaj stwórz kolekcję naklejek z owoców", "idź z tą książką pod prysznic", "tutaj zostaw odcisk buta" itd. 
Na początku polecenia te mogą wprawić w lekką konsternację. Zwłaszcza osoby wychowane w szacunku do książek i dbające o nie. Dla mnie zagniecione rogi książki to tragedia. A tu nagle trzeba nową książeczkę opluć kawą, podziurawić, zamoczyć i zdeptać! Ale wiecie co, jak przełamie się pierwsze lody, to destrukcja idzie aż miło. To naprawdę wciąga i nawet mnie poniosło parę razy, a podpalając kartkę o mały włos nie spaliłam przy okazji całej reszty. Cóż, jestem estetką i  staram się, aby nawet plamy kawy ładnie wyglądały, lecz to nie jest ważne. W końcu to moje "dzieło". Tworząc coś poprzez niszczenie można się kreatywnie wyżyć, ale też odreagować stres, spędzić fajnie czas z bliskimi (książkę można poniewierać wspólnymi siłami), i taka jest właśnie jej idea. Przy okazji będzie super ubaw przeglądając to "dzieło" za parę lat.
Zachęciłam Was? To wraz z książką polecam od razu zakupić zestaw kredek, farbek czy kolorowych pisaków, bo na stronach jest mnóstwo miejsca na rysunki. 
A jeśli chcecie się dowiedzieć coś więcej o polskim wydaniu tej książki, to kliknijcie tutaj.
Poniżej zdjęcia mojego jeszcze niemalże nietkniętego egzemplarza. 


Kreatywna destrukcja



13 komentarzy:

  1. Genialna! Aż muszę ją zobaczyć na żywo!

    OdpowiedzUsuń
  2. No mnie, niestety, pomysł głowy nie urywa! Autorce tego pomysłu proponuję siłownię. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) nie wszystko musi się wszystkim podobać, zwłaszcza tak kontrowersyjny pomysł. Siłownia tez dobra dla zdrowia :) Równiez pozdrawiam i dziekuję za komentarz!

      Usuń
  3. Kurczę książka intrygująca! na pewno muszę ją wypróbować i się kreatywnie wyżyć bo czasem tej złości we mnie siedzi za dużo i to nie zawsze kreatywnej ;) Fajna propozycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, jeśli tylko nie przeraża Cię myśl katowania nowo zakupionej książki ;)

      Usuń
  4. Ja czekam już na swoją i mam nadzieję, że dojdzie w przyszłym tygodniu... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochwal sie potem efektami kreatywnej destrukcji :)

      Usuń
  5. Znam, znam, ta książka to trochę taka terapia, na odblokowanie i przełamanie pewnych schematów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, odblokowanie przychodzi po paru kartkach :)

      Usuń
  6. Zaintrygowałaś mnie ta książką.
    A ja Ciebie nominowałam do Liebster Blog Award :) zapraszam do zabawy szczegóły u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff, miałam ręce pełne roboty, ale fajnie było :)

      Usuń
  7. Ciekawy pomysł na książkę :) Pierwszy raz o takiej słyszę!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz :)