No właśnie, jak. I przede wszystkim po co robić, skoro w sklepach zatrzęsienie doniczek, do wyboru do koloru. Okazuje się jednak, że jeśli nie chce się wydać fortuny na donice o określonych, dość pokaźnych wymiarach, w konkretnym kolorze (nie białym, nie czarnym i nie brązowym), i jeszcze w dodatku z klasycznymi zdobieniami, to pojawia się problem.
Tytułowe donice miały stanąć na tarasie u moich rodziców, i docelowo miały w nich zostać zasadzone tuje. Aby pogodzić te wszystkie wyżej wymienione wytyczne, moja Mama zdecydowała, że donice trzeba zrobić samemu. Forma miała by prosta i klasyczna. Najpierw projekt donic został narysowany, a następnie poszczególne elementy zostały przeniesione na płytę OSB. Chyba nie muszę dodawać, że ten pomysł bardzo mi się spodobał. Tacie już pewnie trochę mniej, bo to do niego należało wycięcie z płyty OSB, a następnie połączenie ze sobą wszystkich elementów.
Na koniec nastąpiła najprzyjemniejsza część zabawy, czyli malowanie i ozdabianie.
Poniżej doniczki jeszcze w wersji surowej, wyglądały jak dwa smutasy.
Następnie donice należało zagruntować białą bejcą do drewna.


